Nie weszła do historii z manifestem. Maria Leontyevna Bochkareva przybyła z błotem na butach, bliznami na ciele i reputacją, której mężczyźni na froncie nie mogli łatwo odrzucić. W Rosji czasów I wojny światowej już samo to było swego rodzaju cudem. W 1917 roku cudów brakowało. Imperium pękło, armia się rozpadła, a polityka przeniknęła do okopów, które już tonęły we krwi i zmęczeniu. W tym momencie narodowego rozpadu Bochkarewa stała się zarówno osobą, jak i symbolem: kobietą-żołnierzem, której samo istnienie miało oskarżyć otaczających ją mężczyzn o poddanie się przed zakończeniem bitwy.

Urodzona w lipcu 1889 roku w biednej chłopskiej rodzinie, Bochkareva dorastała z dala od salonów, w których teoretyzuje się o rewolucjach. Biografie i tradycje wspomnieniowe opisują jej wczesne życie naznaczone trudami, przemocą i rodzajem codziennej wytrwałości, która nie wydaje się heroiczna, dopóki nie zostanie umieszczona obok katastrofy. Kiedy nadeszła wojna w 1914 roku, zrobiła coś, co wydawało się irracjonalne w społeczeństwie zbudowanym na ścisłych rolach płciowych: nalegała na zaciągnięcie się jako żołnierz bojowy. Pytanie, które za nią podąża, jest zawsze takie samo: jak się tam dostała. Prostą odpowiedzią jest wytrwałość. Głębszą odpowiedzią jest to, że systemy wojenne, nawet te sztywne, czasami otwierają szew dla zaciekłej determinacji, zwłaszcza gdy potrzebne są ciała, a legendy są przydatne.

Ważne jest to, co stało się po jej wejściu. Bochkareva nie była dekoracyjnym wyjątkiem. Relacje konsekwentnie umieszczają ją w prawdziwych walkach, ranną więcej niż raz, wielokrotnie powracającą do linii. Zdobyła odznaczenia i, co ważniejsze, wiarygodność wśród żołnierzy, którzy nie rozdawali szacunku lekką ręką. Jeśli późniejsza propaganda pomogła wzmocnić jej historię, to nie wymazała podstawowego faktu, że dokonała tego, o czym większość ludzi tylko mówi: przeżyła walkę i wróciła po więcej.

Wielu czytelników, zwłaszcza współczesnych, utknęło w kwestii prezentacji: czy ubrała się jak mężczyzna. W okopach odpowiedź jest raczej praktyczna niż filozoficzna. Nosiła standardowy mundur żołnierski, ponieważ był to mundur wydawany żołnierzowi. Włosy miała krótkie, ponieważ wszy i higiena nie były abstrakcyjnymi zmartwieniami, a dyscyplina w upadającej armii była egzekwowana poprzez widoczną identyczność. Odczytywanie tych wyborów jako deklaracji tożsamości to zapominanie o tym, co wojna robi z ciałem i czasem. W 1917 roku mundur nie był kostiumem. Był pozwoleniem na istnienie w zakazanej przestrzeni i narzędziem przetrwania.

Dlaczego więc stała się sławna? Punktem zwrotnym była wiosna i lato 1917 roku, kiedy rosyjski Rząd Tymczasowy próbował kontynuować walkę z Niemcami, podczas gdy front wewnętrzny eksplodował politycznie. Dyscyplina uległa erozji. Dezercja gwałtownie wzrosła. Jednostki debatowały nad rozkazami. W wielu miejscach front stał się miejscem, w którym ludzie byli uzbrojeni, ale nie byli już przekonani. Bochkareva zaproponowała surowe lekarstwo: kobiecy batalion bojowy, który zawstydziłby armię, by pamiętała o swoich obowiązkach.

Jednostka, którą pomogła stworzyć, stała się znana jako Pierwszy Kobiecy Batalion Śmierci. Nazwa ta miała kłuć w oczy. Sugerowała, że śmierć znów stała się akceptowalna, a nawet szlachetna, i ośmielała żołnierzy płci męskiej do udowodnienia, że nadal są godni swojej broni. Tysiące ochotników zgłosiło się na ochotnika na początku, przyciągniętych patriotyzmem, żalem, przygodą lub pilnym pragnieniem działania, a nie czekania. To, co spotkały, nie było romantycznym siostrzeństwem. Spotkały Bochkarevą.

Jej reżim treningowy był bardzo surowy. Głowy były ogolone. Zasady były surowe. Wszelkie ślady performatywnej kobiecości zostały usunięte. Batalion został zaprojektowany nie tylko do walki, ale także do bycia postrzeganym jako walczący, co oznaczało, że musiał wyglądać na zdyscyplinowany w sposób, w jaki szersza armia już tego nie robiła. Wielu rekrutów odeszło lub zostało zwolnionych. Liczebność drastycznie się zmniejszyła, pozostawiając zahartowany trzon, który można było wykorzystać jako poważną jednostkę, a nie element defilady.

W tym miejscu historia staje się moralnie złożona. Batalion był przykładem upodmiotowienia: pokazał, że kobiety mogą pełnić role, których wcześniej im odmawiano. Ale było to również narzędzie propagandy wojennej. Rząd Tymczasowy pod wodzą Kereńskiego poszukiwał symbolu, który podniósłby morale i stworzył obraz jedności w armii. Bochkarewa, ze swojej strony, dążyła do czegoś więcej: przywrócenia dyscypliny na zdemoralizowanym froncie poprzez rygorystyczne szkolenie i gotowość kobiet do poświęceń. Nie postrzegała swojego batalionu jako grupy kobiet do pokazania, ale raczej jako siłę bojową.

Niektórzy historycy uważają, że kobiecy batalion Bochekarevy został stworzony, aby zawstydzić rosyjskich żołnierzy, którzy masowo dezerterowali z armii lub odmawiali walki, woląc zamiast tego więzienie. Kobiety te nie wycofały się jak ich męscy odpowiednicy; walczyły z determinacją i dumą ze swojej płci.

Kiedy batalion wyruszył na front podczas ofensywy w 1917 roku, podobno walczył dzielnie. Jednak odwaga nie mogła naprawić sytuacji strategicznej gnijącej od wewnątrz. Pojedyncza zdyscyplinowana jednostka nie jest w stanie uratować armii, która przestała wierzyć w swoich dowódców i swoją sprawę. Relacje o batalionie podkreślają zarówno jego odwagę, jak i izolację, opisując, jak okoliczne jednostki męskie czasami nie nadążały lub odmawiały posuwania się naprzód. W tym momencie historia przestaje być triumfem, a staje się tragedią kontekstu: kobiety mogły walczyć, ale nie mogły zmusić reszty frontu do ponownej spójności.

Bochkarewa jest również uwikłana w późniejszą plątaninę pamięci. Popularne opowieści często łączą ją z obroną Pałacu Zimowego w październiku 1917 r., jak gdyby jej batalion stał jako ostatni mur przeciwko przejęciu władzy przez bolszewików. W rzeczywistości kobiety obecne w pałacu były związane z innymi żeńskimi jednostkami w Piotrogrodzie, a dokumentacja nie umiejscawia samej Bochekarevej w tym konkretnym wydarzeniu. To zamieszanie ma znaczenie, ponieważ pokazuje, jak szybko stała się postacią, którą różne frakcje chciały wykorzystać. Im bardziej chaotyczna stawała się rewolucja, tym bardziej kuszące było uproszczenie wszystkiego do jednej filmowej sekwencji.

Po 1917 r. jej życie przeniosło się z okopów na scenę międzynarodową. Podróżowała na Zachód, w tym do Stanów Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii, szukając wsparcia dla antybolszewickich wysiłków i przemawiając do publiczności zafascynowanej rosyjskim upadkiem. Jej pamiętnik, często znany pod tytułem Yashka, został wyprodukowany w tym okresie dla anglojęzycznych czytelników. Jest to trzymająca w napięciu narracja chłopki, która została żołnierzem, ale jest to również tekst ukształtowany dla konkretnej publiczności, żądnej moralnej jasności i dramatycznych łuków. Jego dobra lektura wymaga zarówno empatii, jak i ostrożności: to świadectwo i produkt.

Pytania, które współcześni czytelnicy zadają na temat jej życia prywatnego, w tym seksualności, zwykle ujawniają więcej o współczesnych założeniach niż o Bochkarevej. Nie ma mocnych, powszechnie akceptowanych dowodów, które wspierałyby ostateczne twierdzenia, że była lesbijką. To, co jest lepiej wspierane w biografiach głównego nurtu, to fakt, że miała relacje z mężczyznami, w tym małżeństwo. Ale najważniejsze jest to, że jej życie publiczne nie było zbudowane wokół romansów czy etykiet tożsamości. Zostało zbudowane wokół obsesji na punkcie obowiązku w momencie, gdy obowiązek wyparował.

Jej koniec był równie surowy jak epoka. Po powrocie do ogarniętej wojną domową Rosji została aresztowana przez sowieckie służby bezpieczeństwa, przesłuchiwana i stracona w maju 1920 roku. Miała około trzydziestu lat. Zwięzłość tego zakończenia jest niemal obraźliwa po tak nieprawdopodobnym wzroście, ale jest również charakterystyczna dla czasów rewolucji: historia osoby może zostać przerwana nie przez los czy chorobę, ale przez akta, podpis i kulę.

To, co pozostało, sto lat później, nie jest zgrabną bohaterką. Bochkarewa jest niepokojąca, ponieważ nie pasuje do żadnej współczesnej narracji. Nie jest po prostu feministyczną ikoną, ponieważ jej batalion był również bronią wstydu wymierzoną w mężczyzn. Nie jest po prostu symbolem reakcji, ponieważ samo jej istnienie zburzyło tradycyjny porządek. Nie jest po prostu postacią propagandową, ponieważ faktycznie walczyła. Zamiast tego jest przypomnieniem, że historia czasami rozwija się dzięki ludziom, którzy są zarówno godni podziwu, jak i surowi, którzy przełamują bariery nie prosząc grzecznie, ale domagając się przetestowania na najsurowszej dostępnej arenie.

Ostatecznie Kobiecy Batalion Śmierci nie uratował rosyjskiego wysiłku wojennego i nie powstrzymał politycznej lawiny, która po nim nastąpiła. Ale zrobił coś innego, coś cichszego i trwalszego. Udowodnił, w najbardziej bezlitosnym laboratorium, jakie można sobie wyobrazić, że granice, które wiele społeczeństw nazywa naturalnymi, są często tylko nawykami wzmocnionymi strachem. Bochkareva zmusiła front do spojrzenia na tę prawdę, nawet jeśli tylko przez chwilę. I w roku, w którym prawie wszystko się rozpadało, ta chwila wystarczyła, by uczynić ją niezapomnianą.